W pierwszych tygodniach po rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku w polskich mediach społecznościowych zaczęły krążyć niepokojące doniesienia: że Polska planuje przyłączyć Lwów, że to Zachód sprowokował konflikt, że masakra w Buczy była inscenizacją. Żadna z tych informacji nie była prawdziwa. Wszystkie jednak dotarły do milionów odbiorców. Gabriela Targońska, studentka Uniwersytetu Warszawskiego, postanowiła zbadać, jak to możliwe i dlaczego historia stała się jednym z najskuteczniejszych narzędzi współczesnej wojny. Swój referat zaprezentowała podczas VII edycji Our Future Forum w grudniu 2025 roku.
Mit, który rządzi Rosją
Żeby zrozumieć, co dzieje się w cyberprzestrzeni, trzeba najpierw zrozumieć, co dzieje się w rosyjskiej polityce historycznej. Targońska pokazuje, że od lat dziewięćdziesiątych, a szczególnie od czasów prezydentury Władimira Putina, historia przestała być w Rosji przedmiotem badań naukowych, a stała się narzędziem państwowym. Fundamentem tej polityki jest mit wielkiej wojny ojczyźnianej: starannie pielęgnowana narracja o Rosji jako zbawcy cywilizacji, moralnym zwycięzcy dziejów, państwie uprawnionym do decydowania o losach byłej radzieckiej przestrzeni.
Ta narracja nie jest przypadkowa ani spontaniczna. Analizy oficjalnych dokumentów i wypowiedzi państwowych z lat 1999–2022 pokazują jej uderzającą spójność i konsekwencję. Kreml systematycznie tuszuje zbrodnie okresu sowieckiego, relatywizuje agresję i buduje obraz Rosji jako ofiary historycznej niesprawiedliwości. Z tej samej narracyjnej fabryki wychodzą przekazy o Ukrainie, która rzekomo nie ma prawa do własnej historii, i o Polsce, która jakoby kolaborowała z nazizmem.
Kiedy propaganda trafia do internetu
Przez dekady narzędziami rosyjskiej polityki historycznej były przede wszystkim telewizja, podręczniki i oficjalne uroczystości państwowe. Internet zmienił reguły gry. Targońska szczegółowo opisuje, jak cyberprzestrzeń dała Kremlowi coś, czego tradycyjne media nigdy nie oferowały: zasięg, szybkość, możliwość precyzyjnego targetowania odbiorców i skuteczne ukrycie autorstwa przekazu.
Struktura rosyjskiej propagandy w sieci opiera się na pięciu wzajemnie wzmacniających się filarach: oficjalnych instytucjach państwowych, mediach finansowanych przez Kreml, tak zwanych mediach alternatywnych pełniących rolę pozornie niezależnych źródeł, kontach w mediach społecznościowych oraz zautomatyzowanych botach i technologiach generowania treści. Odbiorca, który zetknie się z tą samą narracją jednocześnie w oficjalnym komunikacie rządowym, artykule portalu udającego niezależne medium i komentarzu zwykłego użytkownika, ma powód, żeby jej uwierzyć. Wielokrotne powtórzenie z różnych pozornie niezależnych źródeł to jedna z najskuteczniejszych technik perswazji.
Liczby, które niepokoją
Skala zjawiska jest udokumentowana. W okresie 2022–2023 setki tysięcy prorosyjskich wpisów osiągały zasięgi rzędu milionów odbiorców, a około 20 procent tego ruchu generowały boty. W Polsce badania z pierwszego roku pełnoskalowej inwazji wykazały, że dezinformacja historyczna realnie osłabiła poparcie społeczne dla Ukrainy i wzbudziła lęk przed uchodźcami. Przekazy historyczne, odpowiednio spreparowane i rozsiane w sieci, zmieniały postawy polityczne żywych ludzi.
Targońska przywołuje w tym kontekście pojęcie memory-political deterrence, czyli instrumentalnego wykorzystania historii jako narzędzia odstraszania: zarówno krytyków wewnętrznych, jak i partnerów zewnętrznych. Przeszłość staje się w tym ujęciu nie przedmiotem poznania, lecz bronią geopolityczną.
Co z tym zrobić?
Autorka nie kończy na diagnozie. Wskazuje konkretne kierunki odpowiedzi na te wyzwania: edukację medialną rozwijającą umiejętność krytycznej oceny źródeł, wzmacnianie instytucji weryfikujących fakty oraz międzynarodową współpracę w monitorowaniu operacji informacyjnych. Żaden z tych instrumentów nie jest wystarczający sam w sobie, ale razem tworzą system odporności, który Targońska uznaje za konieczny warunek ochrony demokratycznej przestrzeni publicznej.
Wniosek, do którego dochodzi, jest niepokojący, ale ważny: rosyjska manipulacja historią w internecie nie jest zjawiskiem incydentalnym ani efektem ubocznym działań propagandowych. To stały, świadomy i strategicznie zaplanowany element polityki państwowej. Historia przestała być przeszłością. Stała się teraźniejszością, w której toczy się walka o to, co ludzie myślą, komu ufają i jak głosują.
W świecie, w którym dwadzieścia procent politycznego ruchu w sieci generują maszyny, pytanie o to, kto kontroluje narrację historyczną, jest pytaniem o to, kto kontroluje rzeczywistość.
Opracowano na podstawie referatu, pn. „Cyberprzestrzeń jako obszar oddziaływania polityki historycznej Federacji Rosyjskiej” wygłoszonego przez Gabrielę Targońską podczas VII edycji konferencji Our Future Forum w ramach konkursu na najlepszy referat. Zapraszamy do wysłuchania całego wystąpienia na naszym kanale na YouTube.
