Zanim skończysz czytać ten akapit, statystyczny użytkownik smartfona otrzyma kolejne powiadomienie. Badania pokazują, że przeciętnie dzieje się to osiemdziesiąt razy dziennie. Osiemdziesiąt przerw, osiemdziesiąt impulsów do przełączenia uwagi, osiemdziesiąt momentów, w których mózg musi zdecydować, czy to, co właśnie robił, jest ważniejsze od tego, co pojawia się na ekranie. Tomasz Janicki, prezentując swój referat podczas VII edycji Our Future Forum w grudniu 2025 roku, zapytał, co ta nieustanna rywalizacja o uwagę robi z naszą zdolnością do skupienia.
Czym właściwie jest koncentracja?
Janicki zaczyna od podstaw, ale robi to w sposób, który pozwala zobaczyć problem z nowej perspektywy. Koncentracja uwagi to zdolność do skupienia zasobów poznawczych na jednym zadaniu przy jednoczesnym ignorowaniu wszystkiego, co nieistotne. Brzmi prosto, ale w praktyce jest to jeden z bardziej wymagających procesów, jakich dokonuje ludzki mózg. Musi on nie tylko skupić się na tym, co ważne, ale aktywnie tłumić wszystko inne.
Bodźce zakłócające ten proces psycholodzy nazywają dystraktorami. Mogą być wewnętrzne, wynikające z samej psychiki człowieka, albo zewnętrzne, płynące z otoczenia. Hałas uliczny, muzyka w tle, rozmowa obok. I smartfon, który w ostatnich latach stał się jednym z najbardziej wszechobecnych dystraktorów zewnętrznych w historii.
Telefon, który rozprasza nawet gdy milczy
Intuicja podpowiada, że wystarczy odłożyć telefon poza zasięgiem wzroku, żeby przestał przeszkadzać. Badania pokazują, że intuicja się myli. Janicki przytacza eksperyment, w którym uczestnicy wykonywali zadanie wymagające skupienia, a ich telefony generowały powiadomienia, na które badani nie mogli reagować. Efekt był zaskakujący: sama świadomość, że gdzieś przyszła wiadomość, której jeszcze nie sprawdzili, pogarszała wyniki w teście poznawczym. Nie interakcja z telefonem, nie patrzenie na ekran, lecz samo oczekiwanie.
Inne badania poszły jeszcze dalej: okazuje się, że nawet fizyczna obecność telefonu na biurku, choćby ekranem w dół i wyciszonego, może obniżać efektywność wykonywanych zadań. Mózg, który wie, że urządzenie jest w pobliżu, przeznacza część zasobów poznawczych na monitorowanie możliwości interakcji z nim, nawet gdy właściciel świadomie tego nie robi.
Student, prokrastynacja i media społecznościowe
Szczególnie niepokojące są wyniki badań dotyczących studentów. Janicki omawia estońskie badanie z 2018 roku, w którym przeanalizowano związki między prokrastynacją, problematycznym korzystaniem ze smartfona i używaniem mediów społecznościowych podczas wykładów. Wyniki ujawniły coś w rodzaju błędnego koła: studenci skłonni do odkładania obowiązków na później częściej sięgali po media społecznościowe w trakcie zajęć, co z kolei wzmacniało problematyczne nawyki związane z telefonem i utrudniało skupienie w sytuacjach, gdy było ono potrzebne.
Media społecznościowe okazały się tu nie tyle przyczyną, ile mediatorem: mechanizmem, który łączy skłonność do prokrastynacji z rosnącymi trudnościami poznawczymi. To ważne rozróżnienie, bo wskazuje, że samo ograniczenie dostępu do telefonu nie wystarczy, jeśli nie weźmiemy pod uwagę głębszych mechanizmów psychologicznych, które stoją za sięganiem po niego.
Dzieci i nawyk przełączania uwagi
Janicki podkreśla, że szczególnie podatną grupą są dzieci i młodzież, które wyrastają w środowisku cyfrowym i od najmłodszych lat uczą się funkcjonować w rytmie powiadomień. Mózg w fazie rozwoju jest plastyczny, co oznacza, że intensywnie kształtują się w nim nawyki i wzorce przetwarzania informacji. Jeśli dziecko przez lata przyzwyczaja się do częstego przełączania uwagi między zadaniami, istnieje ryzyko, że zdolność do długotrwałego, głębokiego skupienia będzie rozwijać się słabiej niż u wcześniejszych pokoleń.
To nie jest moralizowanie o szkodliwości technologii. To pytanie o to, jakie zdolności poznawcze będą kształtować się naturalnie w środowisku, które zaprojektowane jest tak, by nieustannie walczyć o naszą uwagę.
Wiedza zamiast zakazu
Janicki nie kończy postulatem odrzucenia smartfonów. Wnioski, do których dochodzi, są znacznie bardziej pragmatyczne: technologia ewoluuje zbyt szybko, żeby można ją było po prostu odrzucić, ale też zbyt szybko, żeby badania nad jej skutkami mogły nadążyć za jej rozwojem. Konieczna jest systematyczna aktualizacja wiedzy i jej szerokie upowszechnianie.
Bo ostatecznie to nie smartfon decyduje o tym, jak bardzo nas rozprasza. Decyduje o tym użytkownik, który rozumie mechanizmy własnej uwagi i świadomie kształtuje swoje nawyki cyfrowe. Osiemdziesiąt powiadomień dziennie to fakt. To, ile z nich faktycznie zakłóci naszą koncentrację, zależy od tego, ile o tym wiemy.
Opracowano na podstawie referatu, pn. „Wpływ technologii na naszą koncentrację” wygłoszonego przez Tomasza Janickiego podczas VII edycji konferencji Our Future Forum w ramach konkursu na najlepszy referat. Zapraszamy do wysłuchania całego wystąpienia na naszym kanale na YouTube.
