W sierpniu 2025 roku internet obiegła wiadomość o chińskim robocie, który miałby rodzić dzieci. Informacja okazała się nieprawdziwa, szybko zdementowana przez samego pomysłodawcę. Ale przez chwilę ludzie w nią uwierzyli. I prawie nikt nie zdziwił się samym pomysłem. Wiktoria Piras, studentka Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, zauważa, że właśnie ta chwila mówi coś ważnego o tym, gdzie jesteśmy: w miejscu, w którym relacja człowieka ze sztuczną inteligencją przestała być abstrakcją i stała się codziennością z poważnymi konsekwencjami psychologicznymi. Swój referat, który zdobył pierwsze miejsce w konkursie Wektory Nauki, zaprezentowała podczas VII edycji Our Future Forum w grudniu 2025 roku.
Dlaczego chatbot nie przeraża, choć powinien?
Psychologia zna zjawisko zwane Doliną Niesamowitości: głęboki dyskomfort, który odczuwamy w kontakcie z robotami zbyt podobnymi do człowieka. Humanoidalny robot poruszający się prawie jak człowiek, ale nie całkiem, wywołuje niepokój, wstręt, lęk. Ewolucja wyposażyła nas w czujność wobec czegoś, co udaje człowieka, ale nim nie jest.
Chatboty tekstowe wymykają się jednak temu mechanizmowi. Nie mają ciała, twarzy, głosu. Nie ma tu fizycznej sprzeczności, która uruchamiałaby alarm. A jednocześnie potrafią prowadzić rozmowę z empatią, humorem i precyzją, która często przewyższa umiejętności komunikacyjne żywych ludzi. Badania cytowane przez Piras pokazują, że prosty chatbot tekstowy wywołuje mniej negatywnych reakcji psychofizjologicznych niż bardziej rozbudowany chatbot z animowanym awatarem. Paradoks polega na tym, że im bardziej ludzki wygląd, tym więcej dyskomfortu; im bardziej niematerialna forma, tym więcej zaufania.
Rynek roboterapeutów i pułapka skąpca poznawczego
Piras opisuje dynamicznie rosnący rynek chatbotów terapeutycznych: Woebot, Replica, Youper, Therapeak, Therabot i wiele innych. Ich wspólne cechy to dostępność przez całą dobę, niski koszt lub bezpłatny dostęp, brak oceniania i stygmatyzacji. Brzmi jak idealne rozwiązanie dla kogoś, kto potrzebuje wsparcia, ale boi się iść do gabinetu psychologa.
Tu właśnie pojawia się pojęcie, które Piras wprowadza z psychologii procesów poznawczych: człowiek jako skąpiec poznawczy. Ludzki mózg domyślnie dąży do minimalizacji wysiłku, korzysta ze skrótów myślowych i preferuje łatwiejsze opcje. Chatbot terapeutyczny jest zaprojektowany dokładnie pod te preferencje: dostępny natychmiast, bez kolejki, bez konieczności wychodzenia z domu, bez ryzyka oceny. To właśnie dlatego jest tak atrakcyjny, i właśnie dlatego może być pułapką.
Badania cytowane w referacie przynoszą zaskakujący wynik: chatboty ogólnego przeznaczenia, takie jak GPT-4 czy Gemini, radzą sobie w roli terapeutycznych rozmówców lepiej niż chatboty zaprojektowane specjalnie do terapii. Powód? Dedykowane narzędzia terapeutyczne zbyt mocno skupiają się na problemie, osłabiając sprawczość użytkownika i prowadząc rozmowę w sztywny, schematyczny sposób. Modele ogólne, trenowane na ogromnych zbiorach danych, są po prostu bardziej elastyczne i naturalniejsze w komunikacji.
Uzależnienie od terapeuty, którego nie ma
Piras wskazuje na zjawisko opisane w literaturze psychologicznej jako uzależnienie od psychoterapeuty: sytuację, w której pacjent zaczyna postrzegać terapeutę jako najważniejszą osobę w swoim życiu, traci autonomię i nie jest w stanie funkcjonować bez regularnego kontaktu. Badanie opublikowane we Frontiers in Psychiatry wykazało, że aż 18 procent pacjentów przyznało się do silnego uzależnienia tego rodzaju.
Chatboty terapeutyczne, ze swoją nieograniczoną dostępnością i brakiem konfrontacji, tworzą idealne warunki do pogłębiania tego mechanizmu. A platforma taka jak Therapeak, która pozwala użytkownikowi wybrać, czy chatbot ma kwestionować jego przekonania, czy nie, budzi w Piras poważne wątpliwości. Bo jeśli pacjent może zadecydować, że nie chce być konfrontowany z błędnymi przekonaniami, to czy to jeszcze jest terapia, czy tylko zaawansowana forma samopotwierdzenia?
Miłość do algorytmu
Referat dotyka też zjawiska, o którym trudno mówić bez zażenowania, a które staje się coraz bardziej powszechne: romantycznych relacji z chatbotami. Badania wskazują, że część użytkowników deklaruje emocjonalne przywiązanie do systemów AI, a niektórzy oceniają takie relacje jako bardziej satysfakcjonujące niż relacje z ludźmi. W Chinach od 2014 roku można kupować usługi wirtualnych kochanków, a rynek ten dynamicznie rośnie.
Piras przywołuje interesującą hipotezę: chatboty mogą działać na zasadzie efektu Barnuma, czyli błędu poznawczego, w którym ogólne i niejasne opisy są odbierane jako trafne i osobiste. Algorytm odbija język i wzorce komunikacyjne użytkownika, tworząc wrażenie głębokiego zrozumienia. Czy to zrozumienie jest prawdziwe? Pytanie pozostaje otwarte i czeka na dalsze badania.
Pionierka na nowym terenie
Piras nie przynosi gotowych odpowiedzi. Jej referat jest świadomie skonstruowany jako mapowanie terenu, nie jego domknięcie. ROBOpsychologia, bo tak autorka nazywa tę nową dziedzinę, dopiero się kształtuje. Dane są fragmentaryczne, badania prowadzone na małych grupach, a zjawisko zmienia się szybciej niż nauka jest w stanie je opisać.
Ale właśnie to czyni ten projekt wyjątkowo aktualnym. Relacje człowieka z chatbotem nie są już eksperymentem z przyszłości. Toczą się teraz, w milionach rozmów prowadzonych każdej nocy przez ludzi, którzy szukają wsparcia, zrozumienia albo po prostu kogoś do pogadania. To, czy rozumiemy psychologiczne mechanizmy tych relacji, ma znaczenie już dziś.
Opracowano na podstawie referatu, pn. „ROBOpsychologia – dokąd prowadzą nas coraz głębsze relacje ze sztuczną inteligencją?” wygłoszonego przez Wiktorię Piras podczas VII edycji konferencji Our Future Forum w ramach konkursu na najlepszy referat. Zapraszamy do wysłuchania całego wystąpienia na naszym kanale na YouTube.
